• Załóż swoje konto!
    *
    *
    *
    *
    *
    Fields marked with an asterisk (*) are required.
You are here: Home Baza słowa Słowo tygodnia Czas zaprowadzić porządki

Czas zaprowadzić porządki

Email Drukuj PDF

da puzzleCzasami chrześcijanie wychodzą z błędnego założenia, że muszą do czegoś przekonywać Boga. Wydaje im się, że jest On dla nich niedostępny, dopóki jakiejś rzeczy prawidłowo nie zrobią. Modlą się i nie otrzymują odpowiedzi, mimo że robią to zgodnie z Bożymi zasadami. Proszą właściwie, w imieniu Jezusa, dziękują za odpowiedź, której jeszcze nie ma, oddają Bogu chwałę… Niby wszystko w porządku, a jednak dalej nic się nie dzieje. Chrześcijanie czekają dzień lub dwa, czasem dłużej, niektórzy poddają się po paru minutach, inni po dniach lub miesiącach. W takich momentach można dojść do wniosku, że Bóg nie działa, albo coś jest z Nim nie tak. Ale z Bogiem jest wszystko dobrze. On, jako jedyny, się nie zmienia, jest ciągle ten sam – od początku do końca. Dlaczego więc nic się nie dzieje? Czy Bóg mimo swoich obietnic pozostaje głuchy na nasze modlitwy? A może chodzi o coś innego?

Wiemy, że człowiek składa się z ducha, duszy i ciała. Biblia jasno rozdziela te trzy elementy, kładąc największy nacisk na pierwszy z wymienionych. Nasz duch jest najważniejszym z nich i jedynym, z którym Bóg może być kompatybilny, a to dlatego, że w nim mieści się całe nasze jestestwo. To my w rzeczywistości jesteśmy duchem i dlatego na tej płaszczyźnie możemy spotkać się z Panem. Nie w ciele (choć i to może się zdarzyć), nie na poziomie emocjonalnym (który jest zwodniczy). W duchu zawiera się prawda, więc to powinno nas najbardziej interesować. I mimo że wielu chrześcijan o tym wie, to jednak dziś trudniej nawiązać relację z Bogiem, niż miało to miejsce np. w Dziejach Apostolskich. Dzieje się tak, ponieważ człowiek zatracił duchową tożsamość.

Aby zrozumieć w jaki sposób do tego doszło, trzeba wziąć pod uwagę styl życia, jaki prowadzi każdy z nas. W czasach, kiedy Jezus chodził po ziemi, ludzie posiadali silną świadomość duchowej rzeczywistości. Wierzyli w demony i nadprzyrodzone zjawiska nie stanowiły dla nich czegoś niezwykłego. Żydzi oddawali cześć Bogu, poganie różnym bożkom (demoniczne pochodzenia). Dziś chrześcijanie mają problem z wiarą. Są niestali, niepewni, wątpiący, niecierpliwi… Najlepiej, żeby coś, czego pragną lub potrzebują, a przynoszą to w modlitwach do Boga, spełniło się w trybie ekspresowym i na ich warunkach. Brak im wytrwałości i nie potrafią odpuścić siebie, chociaż często odpuszczają sobie Boga.

Dzisiejszy świat nastawiony jest na szybkie, pełne wrażeń i emocji życie. Rozwój techniki i nowoczesne technologie ułatwiają codzienną egzystencję, ale z drugiej strony pochłaniają mnóstwo czasu. Niby pod pozorem osobistego rozwoju lub rozrywki. Kiedyś, gdy wierzący człowiek miał jakiś dylemat, stawał przed Bogiem w modlitwie i oczekiwał na odpowiedź. Dziś wystarczy, że nasze problemy i wątpliwości zostaną rozwiązane za pomocą wiedzy zdobytej w książkach lub internecie. I to nie tak, że internet sam w sobie jest zły, a książki niepotrzebne. Ale zakładając, że Bóg jest żywą osobą, podobnie jak i my, w jaki sposób ma nawiązać z nami relację, jeżeli nie wygospodarujemy z naszej strony odpowiednią ilość czasu na jej budowanie? Dawniej chrześcijanin nie dysponował praktycznie innymi środkami oprócz Biblii czy paru inspirujących, budujących wiarę lektur. Dziś mamy zbyt wiele alternatyw, na których zatrzymujemy się, rezygnując ze spotkania z tym, kto najbardziej jest zainteresowany bliską obecnością naszej osoby. Diabeł również zdaje sobie z tego sprawę. On wie, że wybierając alternatywy tracimy automatycznie kontakt z Duchem Świętym i nie płynie do nas Boże życie. Dlatego też kładzie nacisk na szybkie życie, wypełnione różnymi rzeczami, które mają za zadanie zagospodarować nasze serca. Nieprzyjaciel wie, że droga od ducha człowieka prowadzi właśnie przez jego serce. Wie również, że serce to posiada określoną pojemność.

Ludzie natomiast nie posiadają świadomości ducha, ani tego, że za każdą rzeczą stoi jej duchowy odpowiednik o odpowiednim gabarycie. Różne stany i odczucia również można w ten sposób zmierzyć. Serce człowieka jest więc niczym magazyn. To, co w nim umieścimy, decyduje o dalszym przeznaczeniu takiej osoby. Diabeł próbuje więc zagospodarować serca ludzi, aby nie znalazło się w nich miejsce na Boga. Zagracone serce uniemożliwi Duchowi Świętemu włożenie w nie Bożych rzeczy. Brak przepływu uniemożliwi relację z Panem, a my nie będziemy w stanie doświadczyć tego, kim naprawdę jesteśmy.

Musimy pamiętać, że mówiąc o sercu Biblia nie odnosi się do fizycznego organu. Skupia się raczej na wnętrzu człowieka, najgłębszych pokładach jego istoty. Serce to prawdziwy ty połączony przez twojego ducha z Duchem Bożym. Serce to nie twoje ciało czy emocje lub intelekt. Jeżeli od narodzin człowiek wychowywany jest bez świadomości ducha, nigdy nie będzie zwracał na niego uwagę. Co więcej, straci swoją tożsamość – nie rozpozna samego siebie i co za tym idzie – w konsekwencji nie rozróżni co tak naprawdę w jego sercu się znajduje, ani w jaki sposób się tam pojawiło. Nie będzie potrafił nim zarządzać. Stąd wynika wiele problemów w chrześcijańskim życiu. Przeciętny człowiek ma w sercu ogromny bałagan i nie wie co z tym zrobić.

Na szczęście Bóg założył, że tak będzie i nie zatrzymał się tylko na daniu nam zbawienia. On pragnie czegoś więcej. Nie ma nic wspólnego z diabłem i chce tego samego dla nas. Według Jego planu, nasze serca powinny być napełnione samymi dobrymi rzeczami, a rządy sprawować pokój, radość i miłość. Tak nie jest, ale Bóg posiada potężną świadomość stanu, w jakim znajduje się dzisiaj człowiek i dlatego nie ma zamiaru go opuścić. Biblia jasno potwierdza ten fakt – On nas nigdy nie porzuci i nic nie jest w stanie oderwać nas od Jego miłości. Dlatego jest również zainteresowany przeprowadzeniem operacji na sercach. Chce nas doprowadzić do uwolnienia i przywrócenia rzeczy na właściwe miejsce. Dlatego też stara się dotrzeć do naszych serc, a przez nie do nas samych. Bogu zależy więc przede wszystkim na tym, aby nasze zepsute i pogubione, zagracone serca odzyskały wolność i świadomość tego, kim są. Kim jesteśmy my. Jego celem jest wewnętrzna przemiana każdego z nas.

Dawidowi parę razy zdarzyło się pogubić. Nie wiedział co znajduje się w jego sercu, dlatego wołał do Boga, aby On sam przebadał jego wnętrze. Dawid rozumiał, że nie jest kompetentną osobą, aby stwierdzić co posiada w sercu, a czego nie. Zdawał sobie sprawę, że może zostać zwiedziony. Prosił więc Boga o pomoc. Jego reakcja wynikała z zaufania. To jest coś, co potrzebujemy pochwycić w naszym życiu. Zaufanie pozwala przetrwać nawet trudne chwile i długie okresy oczekiwania, w których nikt się nie dzieje.

Możemy podążyć śladem Dawida i prosić Boga, aby objawił co znajduje się w naszych sercach. Dopiero wtedy Duch Święty będzie mógł zrobić tam porządek i wyrzucić to, co niepotrzebnie zagraca. Pojawi się wolna przestrzeń, którą powinniśmy niezwłocznie wykorzystać na napełnianie się Bożymi rzeczami, pamiętając jednocześnie, że to, co zostało wyprowadzone, lubi wracać i diabeł to wykorzysta, jeżeli stracimy czujność. Jeżeli jednak szczerze podejdziemy do sprawy, na pewno przyniesie to oczekiwany rezultat.

 

30 listopada 2014 r.