• Załóż swoje konto!
    *
    *
    *
    *
    *
    Fields marked with an asterisk (*) are required.
You are here: Home Baza słowa Słowo tygodnia Przymierze jest wieczne

Przymierze jest wieczne

Email Drukuj PDF

da uscisk dloniKupując nowy sprzęt do domu automatycznie załączana jest do niego instrukcja obsługi. Podobnie sprawa ma się z człowiekiem, który naradza się na nowo, czyli przyjmuje zbawienie, i staje się Bożym dzieckiem. Wraz z tym otrzymuje instrukcję obsługi, która pomoże mu w rzeczywistości zwanej chrześcijaństwem operować.

I nie chodzi tu o zbiór zasad, czyli nakazów i zakazów. Przyzwoita instrukcja również je zawiera, ale kiedy w grę wchodzi Biblia, musimy dokonać tu rozróżnienia na Stary i Nowy Testament. Jako nowe stworzenia nie znajdujemy się już pod jarzmem Starego Testamentu. Owszem, przykazania są dobre, ale nie niosą za sobą nic ponad poznanie grzechu i w konsekwencji zapowiedź śmierci. To ewangelia jest nośnikiem życia.

Kiedy człowiek nawraca się do Boga, musi zrozumieć dwie rzeczy – wszystko na świecie podporządkowane jest temu, aby odseparować nas od Pana, ale jednocześnie nic nie jest w stanie tego dokonać – nie w wymiarze duchowym. Śmierć Jezusa na krzyżu nam to zapewniła. Nasz nowo odkupiony duch jest zapieczętowany, nasze nowe jestestwo poświadczone przez Ducha Świętego, a ofiara Jezusa skuteczna na wieki.

Człowiek, mimo że słaby i grzeszny, ma pełne prawo przyjść przed Boży tron. I tu zaczynają się schody. Zwiedziony chrześcijanin uważa, że wszystko jest w porządku do momentu, w którym zgrzeszy po raz pierwszy od przyjęcia zbawienia. Wtedy próbuje albo ukryć się przed Bogiem, w obawie przed karą, albo stara się odpokutować poprzez uczynki. Niestety, żaden z tych sposobów nie przynosi oczekiwanego efektu, a skutkuje jedynie pogłębiającą się przepaścią między człowiekiem a Panem. Dzieje się tak dlatego, ponieważ w sercach ludzi od momentu ich narodzin kształtowany był fałszywy i nieszczególnie zachęcający obraz Boga. Pierwszy raz zostaje on zburzony w momencie, w którym człowiek dowiaduje się o tym, co dokonało się na krzyżu. Ale diabeł nie śpi i wciąż próbuje nadszarpnąć Bożą reputację, co raz to podsyłając w stronę wierzącego różnego rodzaju zwątpienia i kłamstwa. Z drugiej strony Biblia jasno stwierdza, że ofiara za nasze grzechy jest już dokonana i skuteczna – raz na zawsze. To, co zrobił dla nas Bóg w osobie Jezusa, wykonało się. On zapłacił za cały nasz grzech i nie ma potrzeby nic więcej dokładać. Zmartwychwstanie Jezusa jest na to dowodem. Gdyby coś jeszcze pozostało nieuregulowane, Jezus nie mógłby opuścić krainy umarłych.

Owszem, Biblia nigdzie nie zachęca nas do popełniania grzechu. Ale jednocześnie podkreśla, że od tej pory, czyli od momentu przyjęcia zbawienia, człowiek staje się nowy stworzeniem. To nowe stworzenie posiada równie nowego, zapieczętowanego na wieczność ducha. Naszym obowiązkiem jest dzień w dzień poddawać się odnowieniu umysłu i duszy, ponieważ one w praktyce pozostają niezmienione i podążanie za ich przewodnictwem generuje w życiu wierzących problemy. Tak czy inaczej, dług za nasze grzechy został już spłacony. List do Hebrajczyków mówi, że dzięki temu powinniśmy mieć zawsze ufność i śmiałość przychodzić przed Boży tron. Jeżeli człowiek to zrozumie, zastosuje się do tej zasady, niczym ktoś, kto właśnie przeczytał w instrukcji obsługi w jaki sposób używać konkretnego sprzętu i zacznie to robić. Sprzęt został legalnie nabyty, w związku z tym człowiek ma prawo z niego korzystać. Również zbawienie zostało udzielone zgodnie z prawem. Gdyby dług wciąż istniał, człowiek nie miałby możliwości narodzić się na nowo.

Powinniśmy przestać patrzeć na siebie, na nasze niedoskonałości i potknięcia. Biblia i na to ma rozwiązanie – stwierdzenie Pawła, zgodnie z którym, kiedy on był słaby, jednocześnie stawał się umocniony. Dlaczego? Ponieważ każda jego słabość znalazła się na krzyżu. Paweł doskonale rozumiał działanie tej zasady. Diabeł będzie starał się oszukiwać ludzi, zwracając uwagę właśnie na niedoskonałości i błędy, jakie popełnią, ale każdą naszą niedoskonałość Jezus wziął na siebie. Jesteśmy więc okryci Jego krwią, niezależnie od tego, co się wydarzy. Przypominając sobie inne stwierdzenie biblijne, zgodnie z którym doskonała miłość przykrywa wiele grzechów, i biorąc pod uwagę miłość, jaką Bóg obdarzył ludzi, nie powinniśmy mieć już żadnych argumentów przeciw równie doskonałej ofierze Jezusa.

Kolejną warownią przygotowaną przez diabła dla wierzących jest nałożenie na nich zakazów i nakazów, które funkcjonowały w Starym Testamencie. I tak już dostatecznie obciążony człowiek, mając na temat życia chrześcijańskiego takie wyobrażenie, nigdy nie będzie chciał przyjść do Boga z własnej woli, z otwartym sercem – chyba że z powodu strachu. Jeżeli jednak Stary Testament obowiązywał do momentu pojawienia się Nowego Testamentu, jakim sposobem można godzić jedno z drugim? Owszem, Bóg nie neguje swoich zasad, ponieważ każda z nich jest dobra, ale jednocześnie wie On, że człowiek nie podołał ich wykonaniu. Zwyczajnie nie było to możliwe. Dlatego ktoś musiał wypełnić te zasady w zamian. Mimo to ludzie mają tendencję do zlepiania obu Testamentów, zależnie od swojego rozumowania, kiedy należy na to, co było wcześniej, patrzeć przez pryzmat nowego stworzenia. Inaczej powstanie poplątanie z pomieszaniem i wierzący znajdą się w pułapce własnych domysłów.

Wszystkie te niepewności wynikają z braku poznania Boga. Znając stary system i opierając się na własnych doświadczeniach człowiek buduje fałszywy obraz Boga. Jego nieświadomość wykorzystuje diabeł, tworząc wokół człowieka rozmaite warownie. Ale jeżeli spojrzymy na List do Hebrajczyków, jeżeli przyjrzymy się uważnie temu, co Paweł próbuje nam w nim przekazać, dostrzeżemy, że każda ta warownia jest fikcyjna. Nie istnieje. Nie ma więc powodu w nie wierzyć, ani obawiać się ich. Niestety, tak wielu wierzących skupia się na własnym doświadczeniu lub odczuciach, nie próbując nawet zaufać Bogu, którego przecież tak „dobrze” znają…

Gwarantem nowego przymierza między człowiekiem a Bogiem jest Jezus. Bóg poświadczył to przymierze samym sobą, ponieważ zdawał sobie sprawę, że żaden człowiek nie jest w stanie ponieść tak ogromnej odpowiedzialności. To kolejna zburzona warownia. Było jednak coś, co w tym przymierzu należało do człowieka – zgoda i wytrwanie. Abraham cierpliwie czekał na spełnienie obietnicy i bardzo to mu się opłaciło. Niektórzy myślą, że trwanie oznacza doskonałość – ale to następna diabelska pułapka. Czy Abraham był doskonały? Nie, zdecydowanie nie był. Jednym w owoców jego doskonałości i potwierdzeniem dla nas jest Ismael.

Bóg zakłada, że człowiek nie będzie nawet rozumiał swojego dziedzictwa. Nie jest to dla Niego powodem do wycofania się. Poręczył to przymierze przysięgą, a Boże postanowienie jest nienaruszalne. Z drugiej strony człowiekowi wydaje się, że Boże błogosławieństwo się nad nim waha. Dlatego wciąż jest niepewny Bożej reakcji na problemy i odpowiedzi na modlitwy. Taka niechlujność generuje dużo innych warowni. Kiedy czytamy w Starym Testamencie o Izraelu, o wybawieniu z Egiptu i przeprowadzeniu przez pustynię, aż do ziemi obiecanej, widać jak bardzo Bóg troszczył się o swoich ludzi, ale oni wciąż trwali w lękach i niepewnościach. Brakowało im wdzięczności, co spowodowało, że szybko zapomnieli o tym, jak Bóg im wcześniej błogosławił i jakich cudów dokonał.

Zaufanie to głęboka świadomość dziedzictwa. Tak bardzo brak nam tego elementu w naszym chrześcijańskim życiu. Ale przymierze wciąż trwa. Masz prawo, bo… Jezus coś zrobił. Masz zawsze prawo. Ale czy jesteś gotowy trwać? Dziś świat gdzieś ciągle gna w zwariowanym tempie i wydawać by się mogło, że Bóg również musi przyspieszyć, ponieważ my nie mamy czasu ani cierpliwości, aby oczekiwać na odpowiedzi od Niego… Tylko czy aby na pewno nam się to opłaci? Czy mamy prawo mówić Bogu, aby dostosował się do naszych wymogów, nie zważając na Jego, ponieważ… brak nam czasu, aby zrozumieć..?

Niedziela, 16 listopada 2014 r.