• Załóż swoje konto!
    *
    *
    *
    *
    *
    Fields marked with an asterisk (*) are required.
You are here: Home Baza słowa Słowo tygodnia Cenny i użyteczny

Cenny i użyteczny

Email Drukuj PDF

da kruszecKtóregoś dnia każdy z nas stanie przed Panem i zda sprawę z swojego życia. Od momentu narodzenia na nowo jesteśmy odpowiedzialni za to, w jaki sposób rozdysponujemy tym, co otrzymaliśmy od Boga. Każdy z nas bowiem otrzymał w posiadanie pewne pole duchowe, a naszym zadaniem jest zagospodarowanie tego pola. To tu siejemy i stąd zbieramy plon. Na tym polu toczymy różnego rodzaju bitwy naszego życia. Jako chrześcijanie powinniśmy mieć świadomość tego pola, odróżnić właściwe ziarno i dokonywać odpowiedniego zasiewu.

Pole to dotyczy nas i obszaru wokół nas. Jest to o tyle ważne, że sposób, w jaki będziemy się z nim obchodzić, oddziałuje na nasze życie. Dlatego potrzeba nam zrozumieć siebie i innych jako naczyń. Nie jesteśmy tym, kim sobie założymy, że będziemy, ani tym, kim nam się wydaje, że jesteśmy. Zasada duchowa dotycząca siania i zbierania nie działa w ten sposób. Zawsze będziemy tym, czym się napełnimy. Garnek, w którym gotujemy zupę, nie może zdecydować, jaka to zupa będzie. Jeżeli zostanie napełniony składnikami na pomidorówkę, znajdzie się w nim pomidorówka. Sam z siebie może być tylko poddanym garnkiem, pustym i gotowym do użycia. Nie wystarczy więc chcenie, potrzeba właściwego zagospodarowania środka.

Będąc nieświadomymi zasady napełniania, często ludzie dopuszczają do siebie niewłaściwe rzeczy, a później są zdziwieni efektami. Zazwyczaj też ukrywają wtedy to, co mają w środku. Z reguły człowiek napełnia się złem, ponieważ nie rozumie, że jest naczyniem, a po drugie nie ma świadomości tego, co jest dobre, a co złe. A jeżeli ktoś nie posiada świadomości, że jest zły, czy ma podły nastrój, z powodu niewłaściwego napełniania, zaczyna oskarżać innych ludzi lub okoliczności. I tak, ile razy zdarzyło nam się w życiu narzekać na pewne osoby lub sytuacje? Ile to razy zamiast pokładać ufność w Panu, braliśmy życie w swoje ręce, nie czekając wiernie na Jego pomoc? Ile też razy, kiedy nam coś nie wyszło, z łatwością przychodziło nam wybielanie siebie, a zrzucanie winny na innych?

My, jako naczynia, byliśmy przez lata w pewien sposób kształtowani. Kiedy do naszego życia wkracza Bóg, jednym z Jego pragnień i zadań jest dopasowanie naczynia do siebie. To Bóg jest naszym garncarzem i tylko On potrafi nas właściwie ukształtować. A jest dla niego to tak bardzo ważne, ponieważ pragnie dla człowieka samych najlepszych rzeczy. Ale co zrobić z naczyniem, które nie jest takie, jak powinno być? Posiada liczne defekty i nie jest przystosowane do treści, jaką Bóg chciałby włożyć do środka? Takie naczynie trzeba najpierw skruszyć, żeby móc je odbudować na bazie zupełnie nowego projektu.

Gdy się oddzieli żużel od srebra, to złotnikowi uda się naczynie. (Księga Przysłów, 25,4)

Złoto najlepszej próby cechuje się tym, że posiada jak najmniej domieszek. Nadaje się również do wielu rzeczy, jest m.in. idealnym nośnikiem. Ale w swoim pierwotnym stanie nie jest za bardzo użyteczne. Metal ten najpierw wypróbowuje się w ogniu, aby wytopić z niego zanieczyszczenia i pozostawić to, co najlepsze.

Każdy z nas został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, ale diabeł do tej mieszanki dołożył swoje rzeczy. Poczynił pewne modyfikacje. Jeżeli Bóg nie zmieni naszej struktury, będzie nam ciężko stać się dobrym i poddanym naczyniem. Złoto oprócz tego, że jest cenne i ładnie wygląda, cechuje się również użytecznością. Bogu nie zależy więc tylko na tym, abyśmy dobrze wyglądali na zewnątrz. Pragnie, abyśmy stali się nośnikami Jego mocy i informacji. Aby to się dokonało, musi przyjść do naszego życia objawienie i prawda, która wypali wszelki „żużel”.

Chrześcijanie nie lubią tej części życia, która polega na kruszeniu starych zasad nimi rządzących, na burzeniu warowni w umyśle i na przemianie serc, które umiłowały zło. Nie rozumieją, że jest to konieczny proces, aby stać się rzeczywistym skarbem, a nie pozostać przybrudzoną grudką kruszcu. Nie chcą się mu poddać, sądząc, że zyskali zbawienie i to daje im prawo do stwierdzenia, że nic więcej zmieniać nie trzeba. Ale zbawienie to początek naszego chrześcijańskiego życia. Biblia nie zatrzymuje się na tym wydarzeniu. Podąża dalej, wgląd naszej duszy, nawołując do gruntownej przemiany. Dlaczego tak radykalnie? Ponieważ do momentu przyjęcia zbawienia człowiek wzrastał w oddzieleniu od Boga. Wskutek czego kształtowany był nie przez Pana, a przez nieprzyjaciela. Diabeł przychodzi, aby kraść, zarzynać, wytracać… to znaczy, że jego celem jest całkowita destrukcja człowieka, rozciągnięta na lata. Nowonarodzony chrześcijanin pozostaje z nieprzeminionym myśleniem i zagraconym sercem, w którym w końcu należy zrobić porządki. Inaczej będzie generować w swoim życiu problemy, mimo że zachowany jest od potępienia na wieczność. Bóg przyszedł z kompletnym planem odnowy. Nie tylko naszego ducha, ale również duszy i ciała. Na ile pozwolimy Mu dokonać tej przemiany, zależy tylko od nas. Otrzymaliśmy obietnicę zwycięstwa, ale nigdy Pan nie twierdził, że obejdzie się bez bólu. Wytapianie złota w ogniu mówi samo za siebie. Ale czy nie warto się poddać, aby zwycięstwo było pełne, a my abyśmy mogli stanąć w świetle Jego chwały, niczym prawdziwy skarb?

Niedziela, 12 października 2014 r.