• Załóż swoje konto!
    *
    *
    *
    *
    *
    Fields marked with an asterisk (*) are required.
You are here: Home Baza słowa Słowo tygodnia Twoje Słowo jest lampą dla mych stóp

Twoje Słowo jest lampą dla mych stóp

Email Drukuj PDF

da lampW czasach Starego Testamentu każde miasto posiadało obronne mury, które chroniły mieszkańców przed wrogimi najeźdźcami. Jeżeli mury były solidne, znajdujący się w środku ludzie mieli poczucie bezpieczeństwa, a im lepszy mur, tym dłużej miasto mogło ostać się w wyniku napaści. Obraz ten przekłada się na nasze dzisiejsze życie.

Nie ma w nim nic pewnego, nic, na czym można się oprzeć, poza Bogiem. Chrześcijanin powinien znać słowa, które Bóg do nas kieruje. W stosunku do wieczności i mnóstwa czynników wpływających na nasze życie, porównani zostajemy do pary, która chwilę unosi się w powietrzu, aby zaraz się w nim rozpłynąć. Bóg nie miał na celu nic obelżywego, ani poniżającego, kierując do nas te słowa. Po prostu chciał nam uświadomić, że jesteśmy tylko ludźmi, którzy potrzebują pomocy. A On jest potężnym Bogiem, który chętnie tej pomocy udziela. Co więcej, pragnie, abyśmy byli przygotowani na wszelkie burze i sztormy, które nas czekają.

Tak jak w czasach Izraela, tak i dziś potrzebujemy zbudować wokół siebie mury obronne. Nie znaczy to, że mamy teraz odgrodzić się od świata i schować w jakimś bunkrze, ale o codzienne stawanie naprzeciw okoliczności z wiarą i ufnością, że przejdziemy przez nie cało, opierając się o Boga i Jego obietnice względem nas. Ale to nie wszystko. Bóg nie chce, abyśmy tylko się chowali. Daje nam moc i autorytet, abyśmy wyszli naprzeciw okolicznościom, zanim one nas dosięgną. Zwycięstwo jest dla nas przygotowane. Musimy się z nim utożsamić, a także z tym, kim naprawdę jesteśmy i kim jest względem nas Bóg. Aby to zrozumieć, potrzeba nam właściwej relacji z Duchem Świętym. Tylko on jest w stanie objawić nam nasze dziedzictwo, jakie posiedliśmy w Jezusie.

Niestety, często chrześcijanie pomijają etap budowania murów, a do Boga przychodzą po pomoc, kiedy zazwyczaj jest już za późno. Co prawda, Bóg z każdych okoliczności może nas wyciągnąć, ale o ile prościej byłoby zapobiec pewnym wydarzeniom zanim one nas przygniotą i wyrządzą w naszym życiu szkodę?

Lepiej zwrócić się po pomoc do przyjaciela niż do kogoś, kogo ledwo znamy. Bez uprzedniej relacji z Duchem Świętym trudniej nam będzie do Niego przyjść. Relacja z Duchem Świętym polega na tym, że jesteśmy przygotowani na wszelkie okoliczności, które nas dosięgną. Może nie wiemy wszystkiego, nie mamy pełnego objawienia, ale wzrastamy w poczuciu pewności, że wszystko będzie dobrze, ponieważ to sam Bóg jest naszą pewnością. On nie może się zachwiać, nie ma początku, ani końca, a Jego słowo jest wieczne i niezmienne. Zanim jednak zdobędziemy tę pewność, musimy ją poznać.

Ufność nie bierze się z niczego. Rodzi się i wzrasta w wyniku relacji. Biblia kładzie niezmiernie duży nacisk na tę relację, a w ostatnich czasach Bóg coraz częściej wkłada nam w serca pragnienie szukania Ducha Świętego. On wie, że Go potrzebujemy i że taki układ jest dla nas dobry.

Skąd zaś bierze się relacja? Poprzednim razem mówiliśmy o trwaniu we właściwym słowie. To klucz do następnego etapu, jakim jest poznanie. Zanurzając się w Bożym przepływie, jesteśmy w stanie widzieć dalej i głębiej – właściwie. Potrzebujemy Bożego słowa i prowadzenia Ducha Świętego. To On objawia nam słowo, sprawia, że staje się ono żywe i jakby specjalnie dopasowane do nas. To słowo, które jest naszym światłem – przewodnikiem w ciemności. Z poznania słowa powstają mury, których nie przeniknie wróg. Słowo burzy diabelskie warownie i wyswobadza. Wspiera, podnosi na duchu, prowadzi… Właściwe słowo daje nam mądrość i prowadzi do poznania, które z kolei wyzwala w nas wiarę i moc. Ale… To działa w dwie strony. Jeżeli więcej w nas słowa, które nie pochodzi od Boga, diabeł ma nad nami przewagę. Wtedy to on buduje wokół nas swoje mury. Tak ciasne, że nie jesteśmy w stanie się przebić. Diabelskie słowo związuje, omamia ludzi, wprowadza w niewolę. A co najważniejsze, sprawia, że człowiek jest oszukany i nawet nie widzi swojego prawdziwego stanu. To dla nas ostrzeżenie. Bóg nas nie potępia, ale pokazuje co się dzieje, kiedy od Niego odchodzimy, albo lekceważymy czas, który trzeba było poświęcić na budowanie właściwych murów. Taki człowiek staje się po prostu głupi i ograbiony ze swojego dziedzictwa. Zmienia się w marionetkę diabła, a co gorsze, wydaje mu się, że jest na odwrót. Że żyje w wolności, robi co chce... Ale czy na pewno zawsze robisz to, co chcesz? Gdyby tak było, wystarczy tylko się zatrzymać i przestać wykonywać pewną czynność. Nie jest to takie łatwe i człowiek musi wtedy przyznać, że jakieś pragnienie jest silniejsze od niego. Coś go zmusza. A raczej ktoś…

Niedziela, 07 września 2014 r.